Bagno
28 maj 2009
Od pewnego czasu nie ubolewam już nad jakością polskiego dziennikarstwa i związaną z tym zawodem tzw. „wolnością słowa”. Zaremba, pisząc o prasowych kompromisach, w pełni krystalizuje moje odczucia względem publicystów: ze smutkiem akceptuję upadek solidnego rzemiosła dziennikarskiego, który w świecie poprawności politycznej i kapitalistycznych uwarunkowań przypomina walkę organów prasowych dwudziestolecia międzywojennego. Podobnie zresztą oceniam „anonimową” blogosferę, która wyniesioną na piedestał „niezależność” nader często wykorzystuje do manifestowania podłych, obraźliwych poglądów zakrawających na miano „radosnej twórczości”. Nieliczni blogerzy i dziennikarze oczywiście wykazują się w tej materii obiektywizmem i celnością spostrzeżeń. Nieliczni, powtórzę.
Przypomnę, że obóz sanacyjny w kwestii fałszerstw dziennikarskich, wykazał się trzeciej dekadzie dwudziestego wieku działaniem niezwykle stanowczym i skutecznym: na organa prasowe nałożono ogromne kary pieniężne za głoszenie informacji niezgodnych z prawdą. Ponadto, redaktor tekstu był w pełni odpowiedzialny prawnie za publikację. W obecnej sytuacji, „wolność słowa” spłaszczana jest do nonsensownej manifestacji o możliwość wyrażania tego, co ślina na język przyniesie. I w konflikcie pomiędzy Kataryną, grupą prawicowych blogerów oraz publicystami Dziennika i przyśpiewującymi im blogerami lewicującymi, wypada mi stanąć pośrodku i przytoczyć słowa Piłsudskiego, który tak mówił o posłach Rzeczypospolitej (cytat w moim przekonaniu doskonale oddaje kondycję polskiego dziennikarstwa): Jeżeli pan przysłuchiwał się kiedykolwiek uważnie, co jest trudne, obradom panów posłów, to musiał pan dostrzec, że pan poseł chce być nadinżynierem, nadkonduktorem, nadlekarzem, nadprawnikiem, nadagronomem, nadrządem, nadprezydentem — i szuka, że tak powiem, swojej chwały w bredzeniu tak, że uszy więdną.

31 maj 2009 at 19:03
Najciekawsze w tym jest jedynie to, że nawet Wójcicki napisał o Katarynie, a niektórzy odwalają kawał solidnej roboty, a jakoś średnio to kogokolwiek obchodzi. Kataryna, kimkolwiek jest, chociaż to już zostało ujawnione ponoć, osiągnęła podstawowy cel, jest sławna, nie jest już anonimowym adresem z jakimiś poglądami, to już jest sławna Kataryna ze sławnymi poglądami. Jutro o niej zapomną, ale ma swoje 5 minut.
31 maj 2009 at 21:02
Czy ten komentarz zadowala Ministerstwo Propagandy i Cenzury ? ;)