Dziś z M. na debacie politycznej w kampusie Uniwersytetu Warszawskiego, prowadzonej przez red. Piotra Semkę w towarzystwie kandydatów do europarlamentu z ramienia PiS, PO, Libertas i SLD (wszyscy zaproszeni, prócz dezerterującego towarzysza Olejniczaka, pojawili się, mimo bardzo wąskiego grona zainteresowanych obywateli Rzeczypospolitej). Moderator, pan Semka, okazał się człowiekiem flegmatycznym, leniwym, ironicznym, wręcz butnym, sprawiał wrażenie zmęczonego ponad godzinnym spotkaniem. Ewa Tomaszewska przybyła z piętnastominutowym opóźnieniem (na i tak opóźnioną już debatę), a przez całe spotkanie prezentowała się jako osoba wystraszona. Pan Kostrzewka-Zorbas z PO był pewnym mówcą, nie tak biegłym jak reprezentant Libertasu – Artur Zawisza, nie zaskoczył natomiast, nawet w tak ciasnym gronie, socjotechnicznymi wycieczkami służącymi do pozyskania tych paru głosów w zbliżających się wyborach. Debata była nudna, nie wniosła nic nowego do medialnej euroburzy. Przybyłem na to zorganizowane o wczesnej godzinie (10:00) spotkanie właściwie z jednego powodu – chciałem usłyszeć, cóż ma do powiedzenia pan Zawisza, monarchista zresztą, a więc i antydemokrata, czym niejako już na starcie zyskuje moją aprobatę. Niestety, pan Semka uniemożliwił mi zadanie panu Zawiszy pytania, dość ważnego moim skromnym, obywatelskim zdaniem, mianowicie: jakie interesy reprezentuje Libertas i czy jest to, odnosząc się do wypowiedzi profesor Staniszkis, działanie wbrew polskiej racji stanu. Bo choć ideologicznie najbliżej mi do działaczy rekrutujących się z dawnego LPR, to owi działacze kandydujący z ramienia partii Ganleya wydają się nie tyle bronić suwerenność narodu polskiego, co chronić przed upadkiem europejską skrajną prawicę. Ponadto, na swoim blogu, Zawsza podkreślił cel, wokół którego Ganley zgrupował polityków z krajów Unii Europejskiej: obalenie traktatu lizbońskiego („ruch antytraktatowy”). Sam zresztą poseł recepty na funkcjonowanie Wspólnoty nie ma (na pytanie M. o istnienie sił militarnych UE, których powołanie Zawisza uznał za ważne, w kontekście oporu dla scentralizowanej polityki UE, nie umiał odpowiedzieć).
Na szczęście w czerwcowych wyborach nie będzie dane mi wziąć udział.